domenica 24 maggio 2015

Co nowego i male Candy

Witam wszystkich!

Mimo iz moja doba wydaje sie miec tylko kilka godzin, udalo mi sie zrobic kilka rzeczy. Bardzo lubie projektowac, kleic, szyc, wycinac..... nie zawsze jednak w ciagu dnia udaje mi sie wygospodarowac wystarczajaco duzo czasu, aby cos nowego stworzyc. Musze wtedy wybrac, albo dom, albo robotki. Ostatnio wybralam to drugie i dom perfekcyjnej pani domu legl w gruzach, eh. No ale mam sie chociaz czym pochwalic i nacieszyc oko ;)
I tak oto powstal pierwszy wianek:


Jest delikatny. Rozowo- lososiowy. Bardzo mi sie podoba. Jak na razie znalazl swoje miejsce w sypialni. Jego kolor idealnie pasuje do krzesla i zaglowka i poduszek.



Drugi wianek powstal z mysla o mojej Mamie. Jest prezentem na jej urodziny. 


Wygladem i stylem przypomina wianek, ktory pokazywalam juz wczesniej KLIK.  Tym razem dodalam jednak male perelki, drewniane gwiazdki i kuleczki, ktore obkleilam naturalna rafia.



Kolejna rzecza, ktora powstala jest ramka na zdjecia z napisami w srodku.


Do jej przygotowania uzylam czarna ramke przemalowana na bialo, tapete, klucz, drewniane pieczatki z literkami, karton i klej.
Klucz, ktory uzylam jest dla mnie bardzo wazny, gdyz pochodzi z drzwi domu moich dziadkow. Wiaze sie z nim wiele wspomnien...z moim dziecinstwem, wakacjami na wsi, babcia i dziadkiem, ktorego juz nie ma.... zamyka on pewien etap w moim zyciu...szkoda, ze nie mozna zawrocic w czasie i przezyc pewne momenty z wieksza swiadomoscia i zrozumieniem.


Na dworze tez udalo mi sie cos zdzialac. Posadzilismy z mezem kwiaty na tarasie. Zrobilam sznurkowe zawieszki na doniczki ( kiedys robilam podobne na lekcjach techniki w szkole podstawowej :)). Koraliki poczodza z mojego paska od sukienki.


Kupilam nowa wycieraczke, uszylam zaslony, ktore powiesilam przy drzwiach, nowa poszewke na materac hustawki i poduszki do kompletu. Zostalo mi jeszcze doszycie daszku do hustawki, ale czekam na dostawe materialu.

 

 

Mamy tez pierwsze truskawki i pierwsze kwiaty kuflika. 

Troszke sie napracowalam, teraz kolej na dom, ktory zostal przykryty w miedzyczasie warstwa zabawek, chrupkow i rzeczy niewiadomego pochodzenia :)

Ok, obiecalam mala rozdawajke, oto ona. Wiecie juz, ze lubimy gotowac i dobrze zjesc. Master chefa nagrywamy i ogladamy po kilka razy :). Dlatego tez chcialabym podarowac Wam  rzecz, ktorej w kuchni nie moze zabraknac- przyborniki na sol i pieprz.


Wybralam kolor bialy, gdyz na debowej biel jest wszechobecna, i motyw serca, do ktorego mam slabosc. Mam nadzieje, ze sie Wam spodobaja.


Zabawa trwa do polnocy 16 czerwca. Wyniki podam dzien pozniej.


Zasady sa takie jak zawsze:
1. Powyzszy baner nalezy umiescic na swoim blogu.
2. Umiescic komentarz pod tym postem wyrazajac chec uczestnictwa w rozdawajce.
3. Umiescic mojego bloga w ulubionych ( nie jest to oczywiscie warunek konieczny, ale bedzie mi niezmiernie milo :) - z gory dziekuje!)

 Zyczac wszystkim milej zabawy chcialabym pokazac jeszcze fotki z malej wycieczki na gore Soratte. Mimo iz nie jest ona wysoka, widok zapiera dech w piersiach.



Pozdrawiam wszystkich serdecznie, 
Magda.

mercoledì 20 maggio 2015

Toaletka znowu moja


Czesc!

W ubieglym poscie pisalam o zmianach w pokoju Sofii. Moja rozowa toaletke, ktora tymczasowo pelnila funkcje jej biureczka, zastapilismy drewnianym stolem z marmurowym blatem. Toaletka wrocila wiec do mnie. Byla juz w przedpokoju, sypialni, pokoju corci, teraz znow stanela w przedpokoju, ktorego metamorfoze  pokazywalam juz tutaj KLIK.


Aby bylo wiecej miejsca zmniejszylam ilosc krzesel przy stoliku. Teraz pokoj wejsciowy wydaje mi sie bardziej zbilansowany, przytulny.




Jesli zastanawiacie sie co kryje w sobie kosz piknikowy, to zdradze Wam sekret.  Jest to schowek na lalki Barbie mojej corci ;). Prawie sie juz tam nie mieszcza... Mariposa, Elsa, Anna, Kopciuszek, Syrenki wszelkiego rodzaju, rumaki wszelkiej masci, ksiezniczki w kolorowych sukniach... Kiedy ja bylam mala mialam swoja ukochana i jedyna Petre z kiosku ( mam ja do tej pory) i po cichu wzdychalam do pietrowej willi Barbie mojej kolezanki, ktorej rodzice regularnie jezdzili do Belgii. O lalkach z Pewexu juz nie wspomnie...





Na koniec chcialabym usprawiedliwic moja nieobecnosc na blogosferze i na Waszych blogach. Wysiadl mi kregoslup i troche musialam pofolgowac w domowych obowiazkach. Dzieci, codzienne zajecia, niby takie banalne i proste staly sie gora nie do zdobycia. Zebranie w przedszkolu, komunia, kontrola dwulatka... troche sie nazbieralo. Komputer odszedl troszke w dal. Obiecuje poprawe :) majac nadzieje, ze wszystko wroci do normy. Planuje mala niespodzianke- zagladajcie. Zawsze mi jest milo Was goscic.

Pozdrawiam,
Magda.

lunedì 11 maggio 2015

Stolik w pokoiku Sofii


Flamastry, kredki, kolorowe kleje, piorniki, farby, nozyczki roznych ksztaltow, perforatory... gdzie to wszystko pomiescic? A jesli do tego dodamy laptopa lub tablet, to juz wogole nie znajdzie sie miejsce. Sofia sie nie miesci. Moja ukochana toaletka okazala sie za malym meblem na potrzeby corki, ktora wiecznie cos maluje, rysuje, klei, tworzy. Musialam przeprosic sie ze stolem zalegajacym w garazu i ustawilam go "tylko zeby zobaczyc jak bedzie to wygladalo" do pokoiku.




Stol jest drewniany. Jego zaleta jest dosc pojemna szuflada, ktora moze naprawde wiele pomiescic. Wada (przynajmiej dla mnie, bo moj maz jest zakochany) jest blat, ktory wykonany jest z ...marmuru... Podobno uzywalo sie kiedys takich stolow w kuchni do zagniatania ciast i lepienia kluskow o roznych ksztaltach. Spelnialy funkcje wielkich stolnic, do ktorych nic sie nie przyczepialo i nie przyklejalo. Nie probowalam (jeszcze nie :)) wiec nie moge wypowiedziec sie na ten temat ;)


Wyobrazcie sobie ile ten stol wazy. Wniesienie go po schodach kosztowalo nas wiele wysilku, zwlaszcza Pana meza, bo raczej moje nikle muskuly na niewiele sie przydaly ;).




Balam sie, ze  zagraci on pokoj. Jest przeciez taki wielki, ale wyobrazilam sobie go po przemalowaniu na bialo i chyba nie bedzie wygladalo to az tak zle.








Boje sie tylko tego blatu. W zimie nie bedzie strasznie zimny?
Kamien ma kolor szary, nawet ladny, ale moze macie jakis pomysl co z nim zobic?
Naklejka? Nie zniszczy sie szybko w trakcie uzytkowania przez prawie szesciolatke? Czy zostawic jak jest? ( drewno pomaluje na bialo). Jak na razie na blat polozylam Ikejowska podkladke na biurko.
 O zmianie blatu nie ma mowy- maz sie zakochal w kamieniu i ma on zostac taki jaki jest, eh.


 
Pozytywna rzecza w tym wszystkim jest to, ze Sofi bedzie miala wiecej miejsca na swoje tworcze dzialanie, a ja odzyskam moja toaletke :) ( jupi!!!)
Pozdrawiam serdecznie!
Magda


giovedì 7 maggio 2015

Rodzinne galerie



Uwielbiam zdjecia. 
Chwile zlapane za ogon, przeniesione na papier. Sekundy zatrzymane na cale lata, wspomnienia. Przypominaja o tym co bylo, przenosza do wspanialych momentow i do tych troszke mniej przyjemnych. Pokazuja jak zmieniamy sie w czasie.
Uwielbiam ramki na zdjecia :). 
Kupowalabym je caly czas. Tylko zdrowy rozsadek i upomnienia meza powstrzymuja mnie przed tym ;). Podobaja mi sie te biale, te postarzane, a najbardziej te wielkie w wieloma okienkami. Obwiesilabym nimi caly dom. Gorzej z wycieraniem kurzy...
Kto sledzi bloga, pewnie juz widzial, ze mam mala galerie ze zdjeciami w sypialni.


Sa w niej zdjecia z naszego slubu ( sesje robilismy w Janowcu nad Wisla- zakonczyla sie kapiela w strojach slubnych w rzece :) ). Jest troche zdjec dzieci i naszych jeszcze z czasow narzeczenstwa. 


W pokoju wejsciowym jest galeria rodzinna z roznych slubow: jestesmy my, zdjecie slubne moich rodzicow, tesciow, nasi dziadkowie...


Jakis czas temu kupilam do pokoiku Sofii ramke z drzewem genealogicznym.





Jak na razie zawisla nad jej stolikiem i czeka na odpowiednie fotki. Spodobal mi sie jej ksztalt i kolor, francuskie napisy i romantyczna obwodka. Mysle, ze fajnie wpasowala sie w klimat pokoiku.



Kiedy Sebastian byl maly, sama zaczelam bawic sie w dzieciecego fotografa. O wiele latwiej pracuje sie z niemowlakami, gdyz caly czas spia ;). Starsze dzieci wymagaja niesamowitej cierpliwosci. Ciagle sie ruszaja i jak dla mnie, totalnego laika, zrobienie fajnej fotki graniczy sie z cudem.
Zostawiam Was z moimi wypocinami fotograficznymi. Moze zainspiruja one mlode mamy, ktorych tak wiele wsrod nas. W roli glownej moj syn :) :




Do zdjec uzylam co mialam w danej chwili pod reka: czarny szalik, koce, przescieradla, kolorowy papier, flamastry...  Zabawe z Sofia mialysmy przednia :) Liczy sie pomysl i szczescie, aby maluch mial twardy sen.




Pozdrawiam wszystkich cieplo!
Magda